Dosolić komercji
Festiwalowe rozmowy na Solaninie rzadko krążą tylko wokół scenariuszy. Prawdziwym walorem tego festiwalu jest absolutna szczerość.
Doskonale pokazała to rozmowa z Martyną Byczkowską, która po seansie filmu „LARP. Miłość, trolle i inne questy” zaprosiła widzów do swojego świata, pelnego pasji i odważnych decyzji artystycznych. Aktorka od razu kupiła publiczność, rozpoczynając rozmowę od… festiwalowych stylizacji i roli ubrań w budowaniu postaci.
Rozmowa naturalnie zboczyła w stronę produkcji, która przyniosła jej ogromną popularność. Mowa o serialu „1670”. Aktorka przyznała ze szczerością, że nikt z ekipy nie spodziewał się aż tak gigantycznego sukcesu i kultowego statusu tej komedii. Wyznała też, że prywatnie bywa bardzo podobna do serialowej Anieli.
Nie interesują jej utarte ścieżki. Ciągnie ją do kina autorskiego, eksperymentalnego, które wychodzi daleko poza utarte normy. Rozumie jednak brutalną rzeczywistość branży – producenci często po prostu boją się ryzykować wielkie pieniądze na filmy niezależne.
Spotkanie zakończyło się wyjątkowym zaproszeniem. Aktorka zachęciła solaninową publiczność do obejrzenia jej filmu „La petite mort”, w którym tym razem stanęła po drugiej stronie kamery. Jutro widzowie będą mieli okazję przekonać się, jak wygląda jej autorskie spojrzenie na kino, a po seansie odbędzie się kolejne spotkanie z twórczynią, tym razem w roli reżyserki.
Ola Pruszyńska








