Podróż w czasie
Projekcja filmu „Kandydaci Śmierci” okazała się nie tylko zastrzykiem pozytywnej energii, ale też niezwykle ciepłą opowieścią o dorastaniu. Po seansie Rafał Waraczewski zabrał widownię za kulisy powstania dokumentu, który po latach stał się dla jego bohaterów kapsułą czasu.
Kluczową postacią w całej tej historii okazał się Maciej Cuske, który zaczął towarzyszyć i dokumentować poczynania ekipy przy ich trzecim wspólnym projekcie filmowym. Rafał wyznał, że Maciej w dzieciństwie był dla niego niemal drugim ojcem, a dziś ich relacja przerodziła się w głęboką przyjaźń.
Niezwykle ciekawie wyglądał sam proces zatwierdzania materiału. Kiedy Maciej przygotował surową wersję montażową, od razu dał chłopakom prawo weta – mogły z niego zniknąć wszystkie fragmenty, na które nie wyraziliby zgody. Jednak „Kandydaci” po obejrzeniu całości nie wycięli niczego. Pierwszy seans przyniósł im masę śmiechu oraz okazał się nostalgiczną podróżą do czasów młodości.
Jak przyznał Rafał, dorosłe życie zweryfikowało przyjaźnie, gdyż każdy z bohaterów poszedł w swoją stronę i dziś wspólne spotkania w starym gronie bywają trudne do zorganizowania. To właśnie szlak filmowy stał się dla nich pretekstem do ponownego spędzenia czasu w dawnej ekipie.
Co ciekawe, dawny zapał wcale nie wygasł. Adrian Weber, jeden z bohaterów filmu, choć zawodowo związał się z zupełnie inną branżą, ostatnio zaczął mocno rozważać wejście w świat produkcji filmowej. Rafał zdradził, że w ich głowach narodził się już pomysł na kolejny wspólny projekt, przy którym mogliby po latach znów połączyć siły.
Na koniec pojawił się wątek międzynarodowego odbioru dokumentu. Film trafił bowiem również na festiwale zagraniczne (m.in. do Grecji), gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem, choć publiczność reagowała śmiechem znacznie rzadziej niż widzowie w kraju. Czy decydowało o tym tłumaczenie, czy może w historii „Kandydatów” kryją się elementy, które w pełni rezonują wyłącznie z polską wrażliwością? O tym także dyskutowano.
Ola Pruszyńska










